Pułapka chronicznej produktywności

29 stycznia 2017

Żyjemy szybko, energicznie, skupiamy się na obowiązkach, planujemy przyszłość, nie zwracając uwagi, że tu i teraz przecieka nam przez palce. Nie mamy czasu na chwilę wytchnienia, na spotkanie ze sobą i skupienie się na swoich potrzebach. W konsekwencji wpadamy w pułapkę chronicznej produktywności i zmęczenia.

W czasach obecnych odpoczynek stał się na tyle trudny, że trzeba się go uczyć. Dla wielu osób odpoczynek jest równoważny z lenistwem. Relaks czy chwila przerwy powodują wyrzuty sumienia, bo przecież marnujemy czas, a jeszcze jest tyle do zrobienia.

Obecnie żyje się szybko i intensywnie. Nasze pokolenie ma zakodowane, że wszystko jest szybko, od ręki. Spokój i cierpliwość w naszych czasach są cnotami bardzo rzadko spotykanymi. Młodzi ludzie nastawieni są na szybki rozwój, jeszcze szybsze sukcesy i jak najszybciej chcą znaleźć się na szczycie swojej kariery. Żyjemy w czasach, kiedy jesteśmy osaczeni naszymi dużymi oczekiwaniami i ambicjami. Powodem chronicznej zajętości bez chwili wytchnienia może być presja, aby nie marnować czasu, tylko piąć się do góry po szczeblach kariery i rozwoju osobistego.

Próbujemy wypełnić sobie czas różnymi aktywnościami, chcemy mieć zaplanowaną każdą minutę w ciągu dnia. Często powodem może być strach przed spotkaniem się ze sobą, zmierzeniem się ze swoimi demonami, które nie są na co dzień dopuszczane do świadomości. Dlatego cały czas szukamy nowych zadań, aby nie skonfrontować się z tym co złe czy niewygodne.

Obecnie produktywność jest najbardziej pożądaną cechą. Jeżeli w ciągu dnia dużo robisz, Twoja lista zadań się nie kończy to zasługujesz na uznanie. Jak tylko wspomnisz, że cały weekend spędziłeś nie robiąc nic sensownego to możesz spodziewać się, że zostaniesz nazwany leniem. Często w dzisiejszych czasach nic nie robienie utożsamiane jest z lenistwem, małymi ambicjami, a nie odpoczynkiem, aby naładować baterie. Nie jesteśmy w stanie być produktywni przez całą dobę bez chwili oddechu. Człowiek przechodzi przez fazy produktywności i nieproduktywności. Nic nie jesteśmy w stanie z tym zrobić. Możemy tylko taki stan rzeczy zaakceptować dla świętego spokoju i zdrowia psychicznego.

Brak produktywności, niechęć do pracy, problemy z koncentracją i zebraniem myśli mogą być związane z wyczerpaniem. W tej sytuacji najlepsze co możemy zrobić dla siebie i swojej produktywności to odpocząć…bez wyrzutów sumienia. Organizm potrzebuje równowagi i odcięcia się od bodźców.

Polacy pracują dużo. W kwestii przepracowanych godzin wyprzedzamy sporą część krajów Unii Europejskiej. Często wyjeżdżając na wakacje zabieramy ze sobą telefon służbowy w razie czego. Na pewno każdemu zdarzyło się myśleć o pracy po wyjściu z biura. Czy spacerując czy uprawiając sport wątek obowiązków w pracy nie pojawia się w Waszych myślach? Czasami nawet spędzając weekend z rodziną czy przyjaciółmi zastanawiamy się nad problemami w pracy. Pozornie mamy czas na odreagowanie, odpoczynek , ale nasz mózg pracuje na pełnych obrotach.

Klienci, którzy najczęściej trafiają do gabinetów biofeedback cierpią na tzw. busy brain. W ich mózgu dominują fale hibeta związane z nieproduktywnym, intelektualnym wysiłkiem, stresem, napięciem, niepokojem, częstym zamartwianiem się. W skrócie mówiąc takie osoby są przepracowane i zestresowane najczęściej ilością obowiązków i tym, że mogą nie zdążyć ze wszystkim. Najlepiej jest zacząć trening od obniżania tych fal mózgowych, a później zabrać się na protokół pozwalający się zrelaksować, zmniejszyć napięcie, lęk, impulsywność.

Każdego dnia powinniśmy znaleźć czas, choć na chwilę relaksu. Odciąć się od codzienności, poczytać książkę, posłuchać muzyki, pójść na jogę, spacer czy do kina. Takie momenty z pewnością pomogą nam odnaleźć równowagę i upragniony spokój z dala od obowiązków.

Niestety obecnie wszystko dzieje się szybko, chcemy dużo pracować, ale bez chwil resetu nie jesteśmy w stanie tego osiągnąć. Odpoczynek również powinien znaleźć się na liście kroków prowadzących do celu.

28 thoughts on “Pułapka chronicznej produktywności

  1. Zgadzam się, że odpoczynku musimy się obecnie uczyć, bo przecież odpoczynek oznacza, że nie pracujemy. To właściwie dość smutne. Osobiście wypadłam z tego pracoholicznego rytmu i gonienia króliczka kilka lat temu – teraz co prawda pracuję niewiele mniej, ale nie mam już problemu, aby „zrobić sobie przerwę”. Nawet dłuższą. Bo tak. Zwyczajnie już wiem, że świat się nie zawali, jeśli ja na chwilę się zatrzymam 😉

  2. Niestety u mnie nie ma czasu na odpoczynek. Pracuję na pełen etat, po godzinach robię kursy i certyfikaty, do tego dodatkowe zlecenia (plan otworzenia biznesu i za pensję nie ma opcji się utrzymać). Na szczęście udało mi się wyprawcować, że każdą niedzielę mam wolną, taki mały reset jest bardzo przydatny. Bo na dłuższą bez odpoczynku nie da się być produktywnym, w końcu kiedyś się wypalimy.. Choć marzą mi się jakieś wakacje… 🙂

  3. Z przyjemnością przeczytałam. Zgadzam się, że dziś odpoczynek to produkt deficytowy… niedościgniony luksus…

  4. Zgadza się. Ale jednak przyznaj, ze cieżko jest odpoczywać, kiedy robota pali się w rękach 🙂

  5. Ile czasu mi zajęło, żeby nauczyć się nie mieć wyrzutów sumienia jeśli nic nie robię! Ciągle jednak się zastanawiam skąd w ludziach się to bierze? Co nas tak napędza? Praca, telewizja, rodzice? Hmm, chyba wszystko po trochu 😉

  6. ja uwielbiam lenistwo i wcale sie tego nie wstydze 🙂 Kanapa, dobry film, wino to super sposob na relaks, dzieki ktoremu restartuje glowe

  7. Nauka odpoczynku jest meeega trudna. Bardzo często łapię się na tym, że ani nie pracuję, ani nie relaksuję się w pełni, bo cały czas w głowie siedzi mi myśl, że powinnam robić coś bardziej użytecznego.

  8. Kiedyś już czytałam biofeedbacku i jakoś mnie to nie przekonuję. Szkoda, że nie napisałaś na czym tak naprawdę to polega, w jaki sposób taka sesja może odprężyć.

  9. ooo tak…odpoczynej to w tym roku moja pozycja w postanowieniach noworocznych. O dziwo pierwszy raz sie tam znalazł

  10. Bardzo przyjemnie mi się czytało ten wpis. Kiedyś byłam taka „produktywna”. Nawet śniadanie jadłam w samochodzie pędząc na kolejne zebranie, jak był korek, robiła prezentację. Radio to był luksus, przecież w czasie jazdy można zrobić telefoniczne rozliczenie? 🙂 Pracowałam na takich obrotach rok czasu. Wyniki w pracy świetne, ale czy to dawało mi szczęście? Nawet filmu z męże nie mogłam spokojnie obejrzeć, bo w głowie szybowały mi cyferki. Ciąża jedna i druga nauczyły mnie odpoczynku. Słuchania swojego ciała i dbania o siebie. Moją misją jest wspomaganie ludzi w dążeniu do zdrowia ducha, poukładania sobie wartości w głowie tak, by wiedzieli, co wybrać i jak zachować codzienną równowagę. Ale tak, jak piszesz, trzeba się tego czasem uczyć. Świetny pomysł – wpisanie tego w listę celów! Będę tutaj zaglądać:)

  11. Szczerze, ukradłabym ten tekst i wystawiła u siebie. Rzeczywiście Polacy pracują dosyć sporo. Czasem jak patrzę na osoby wokół siebie to zastanawiam się czy ja też będę uczestniczyć w tym wyścigu szczurów. Ale po części już uczestniczę. W szkołach jest tyle nauki i pracy.
    Chwila relaksu przyda się każdemu.
    Pozdrawiam

  12. Znam, przeżyłam, dalej popełniam błędy, ale przynajmniej mam ich świadomość i potrafię je eliminować kiedy znowu się zapędzę. Jakiś czas temu odkryłam filozofię slow life i uświadomiłam sobie, że jest mi bardzo bliska i bardzo potrzebna. Żyję aktywnie, jestem multizadaniowa (nad czym cały czas pracuję), ale mam też dużo energii i staram się ją właściwie pożytkować. Kiedy czuję, że jest źle, odpuszczam, ale coraz częściej udaje mi się zwalniać tempo zanim dojdę do przysłowiowej ściany. Dużo pracy jeszcze przede mną, ale czuję, że jestem na właściwej drodze. I jestem szczęśliwa.

  13. hihi, moja produktywność przy małym dziecku w domu zdecydowanie wzrosła. mam czas wtedy tylko gdy Młody śpi i rzeczywiście czas jest zaplanowany, a punkty realizowane. Dopiero teraz widzę ile czasu wcześniej mialam… ech.. młoda i głupia byłam.. 🙂

  14. Równowaga jest potrzebna w każdym aspekcie naszego życia, a ta między pracą a odpoczynkiem może mieć decydujący wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie…

  15. To wszystko prawda, ja też muszę od nowa uczyć się odpoczywać. Ale podobno całe życie się czegoś uczymy 😉

  16. ja zdecydowanie prowadzę „slow life” 😉 pęd i walka szczurów są mi obce, co nie oznacza, że lubię nic nie robić. Uwielbiam długie spacery, kontakt z naturą, jogę, teatr, relaksuję się też gotując i prasując albo czytając książki. Myślę, że spokój i umiejętność relaksu/wyciszenia, to coś co nosimy w sobie i wtedy nieważne czy siedzimy w głośnym biurze, w zatłoczonym autobusie czy na pustej łące pełnej kwiatow 🙂 zawsze będziemy potrafili się „wyłaczyć” i odnaleźć radość w najprostszych czynnościach 🙂

    http://kasiasarna.blogspot.com

  17. Zgadzam się z tym co napisałaś. Musimy na nowo nauczyć się odpoczywać, aby później móc wrócić do pracy na pełnych obrotach. Osobiście staram się poświęcać jeden dzień w tygodniu na leniuchowanie (sobota lub niedziela). Niestety nie zawsze mi się to udaje, zazwyczaj kończę w tym czasie post na boga lub przygotowuję nowe materiały – tylko wtedy mam na to czas.

  18. Coś w tym jest, że nie potrafimy odpoczywać. Przynajmniej ja nie potrafię. Mam zaraz wyrzuty sumienia,że nie robię nic sensownego. A przecież efektywny odpoczynek jest bardzo potrzebny.

  19. Zgadzam się całkowicie. Nie mogę doczekać się już kilku dni urlopu, wręcz mogę dotknąć swojego przepracowania i WCALE nie jestem z tego dumny.

  20. Otóż to! 🙂 Ja bym wręcz powiedziała, że umiejętność odpoczywania, to talent w dziesiejszych, szalonych czasach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *