Czy pandemia koronawirusa może wywołać traumę?

Czy pandemia koronawirusa może wywołać traumę?

Żyliśmy w rzeczywistości, w której mogliśmy o sobie decydować, planować i spotykać się, z kim chcemy i gdzie chcemy. Nowa sytuacja związana z koronawirusem zburzyła nam porządek świata i przyniosła niepewność. Na ten sam stresor reagujemy bardzo różnie. Niektórzy natychmiast się przystosują, inni tylko przez chwilę poczują brak gruntu pod nogami, a jeszcze inni przez dłuższy czas nie będą mogli poradzić sobie z nową rzeczywistością.

Niekiedy mogą pojawić się reakcje odroczone, czyli konsekwencje stresującego wydarzenia zaobserwujemy długo po jego wystąpieniu. Mówimy tutaj o tygodniach, miesiącach, a nawet latach. Istnieje ryzyko, że u niektórych osób pandemia Covid-19 może (choć nie musi) doprowadzić do PTSD.

Dlaczego pandemia może mieć charakter traumatyczny?

Pandemia i jej konsekwencje związane z nagłym lockdownem i zamknięciem w domach były nieprzewidywalne i nagłe – tak jak w wypadku doświadczenia traumatycznego. Świat, który znaliśmy, w krótkim czasie się zatrzymał, a my straciliśmy możliwość decydowania o własnej codzienności. Takiej sytuacji jeszcze nie było za naszego życia, więc nie mieliśmy wypracowanej strategii radzenia sobie w dobie pandemii. Ta utrata porządku może być dla nas społeczną traumą. Każdy przeżywa ją inaczej, ale wzajemne wsparcie pozwoli nam znaleźć sens w nowych okolicznościach.

Niektórzy z nas utracili wizję świata jako bezpiecznego i przewidywalnego miejsca. Nagle się okazało, że bez względu na wiek, zawód i zarobki tak samo odczuwamy lęk o zdrowie swoje i bliskich. Do tego doszedł strach o sytuację ekonomiczną. Lockdown i mnóstwo zakazów mocno zachwiały naszym poczuciem sprawstwa. Straciliśmy wpływ na wiele aspektów naszego życia, a przymusowa izolacja jeszcze bardziej pogłębiła nieprzyjemne emocje.

Obecna pandemia mogła uruchomić w nas reakcję na traumy z przeszłości (np. bankructwo, porzucenie, śmierć bliskiej osoby). Z tego względu na początku możemy nie rozumieć swojej silnej reakcji na sytuację związaną z koronawirusem. Te uczucia braku bezpieczeństwa lub strachu może podsycać panika. Dobrymi przykładami są robienie zapasów jedzenia, zamykanie granic i szkół. Pojawiają się zagubienie, chaos i niepewność, więc nasz umysł może wrzucić pandemię do worka „trauma”.

Kto w czasie pandemii jest najbardziej zagrożony wystąpieniem PTSD?

Można przewidywać, że w czasach pandemii wystąpieniem PTSD zagrożone są osoby, które straciły kogoś bliskiego. Na początku epidemii pogrzeby odbiegały od standardów, które są nam znane. Nie mogliśmy uczestniczyć w pożegnaniu (w szpitalu, na cmentarzu) ukochanej osoby, a jest to niezbędne, aby przejść przez żałobę. Oczywiście na późniejszym etapie możemy to zrobić symbolicznie (np. napisać list), ale sam proces już na początku został zaburzony.

Na pewno trzeba wspomnieć również o osobach, które były hospitalizowane. W tym wypadku poczucie izolacji stało się jeszcze silniejsze. Co innego siedzieć na kwarantannie w domowym zaciszu, a co innego w szpitalu, walcząc z chorobą. W dodatku towarzyszą nam uczucia bezradności i lęku o własne życie. Im trudniejszy przebieg choroby, tym większy stres.

Kolejną grupą są osoby, które straciły dochód lub musiały zamknąć swoje biznesy. Brak stabilności ekonomicznej i obawa o sytuację materialną mogą wyprowadzić nas z równowagi. Przerażenie i poczucie utraty gruntu pod nogami tylko nasilają objawy. To, czy wystąpi PTSD, zależy kondycji psychicznej osoby, stopnia, w jakim konfrontuje się z emocjami, oraz zasobów, które pozwalają jej poradzić sobie z trudną sytuacją.

Pandemia i lockdown sprawiły, że musieliśmy zamknąć się w domach. Sam fakt izolacji i ograniczenia wolności mógł negatywnie wpłynąć na zdrowie psychiczne. O wiele trudniej mają te osoby, u których ciepło domowego ogniska zastępuje przemoc – w tym czasie mogła się ona nasilić, a ofiara niekoniecznie miała dokąd uciec od kar cielesnych i fizycznych. Kiedy wszyscy są w domu, trudniej znaleźć ustronne miejsce, żeby zadzwonić pod numer telefonu zaufania i poprosić o pomoc. Zamknięcie przez całą dobę z oprawcą może zwiększyć prawdopodobieństwo występowania PTSD.

Pracownicy na pierwszej linii frontu są narażeni na zagrożenie w postaci zachorowania oraz obserwacji osób, które zmagają się z chorobą lub umierają.

Osoby po doświadczeniu traumy mogą być fizycznie i psychicznie wykończone. W takiej sytuacji uaktywniają się problemy ze snem – nawracające koszmary, wybudzanie się lub płytki sen. Zmęczony układ nerwowy sprawia, że w naszej głowie pojawiają się niepokojące objawy lub wrażenia zmysłowe. Cały czas jesteśmy czujni i oczekujemy zagrożenia. Mamy coraz mniej energii do działania, a trauma skutecznie blokuje zdolności twórczego myślenia.

Jeśli objawy utrzymują się przez miesiąc lub dłużej, zła kondycja psychiczna uniemożliwia pracę, a koszmary senne uniemożliwiają wypoczynek, warto skonsultować się ze specjalistą. Aby poradzić sobie z cierpieniem, ludzie mogą angażować się w ryzykowane zachowania, spożywać alkohol, a także wywoływać konflikty w rodzinie.

Zespół stresu pourazowego (PTSD) – objawy

Etapy przeżywania straty związanej z pandemią

Pierwsze obostrzenia, wykupywanie produktów ze sklepu i ogłoszenie lockodownu zburzyły naszą stabilizację. Znany i przewidywalny świat stracił swoją użyteczność. Na początku pojawiły się dezorientacja, zagubienie, gniew i myśli typu: „Ale to głupie…!”, „Dlaczego nikt tego nie przewidział…?”, „Co oni wyprawiają…?!”. Niekiedy doświadczamy dysocjacji, czyli wyłączenia świadomości w odpowiedzi na (nie zawsze realne) zagrożenie.

Następnie przeszliśmy do etapu zaprzeczania: „To nie może być prawda”, „Grypa zabija więcej osób”, „Nie rozumiem tej histerii”. Jeśli ten stan nie trwa długo, jest dla nas dobry, ponieważ ułatwia nam poradzenie sobie z zaistniałą sytuacją.

Potem włączyło nam się targowanie: „Nie jest to fajne, ale może wyjdzie nam na dobre”, „Nie mogę spotkać się z rodziną, ale chociaż mogę pracować z domu”. Można powiedzieć, że nawet dostrzegamy plusy tej sytuacji.

Z czasem ten stan może przerodzić się w smutek i bezsilność: „Moja firma tego nie przetrwa”, „Jak zapłacić rachunki?”, „Pewnie na długo utkniemy w domach”. Zbyt długa izolacja, problemy finansowe, a być może i zdrowotne sprawiają, że popadamy w stany depresyjne. Dopiero potem dochodzimy do wniosku, że nie mamy innego wyboru, niż zaakceptować nową rzeczywistość i na nowo ułożyć sobie życie.

Jak odnaleźć spokój w czasach pandemii?

Na pewno bliskie i bezpieczne relacje pozwalają nam lepiej funkcjonować, a wsparcie społeczne chroni przed traumatyzacją. Nie tylko warto być wysłuchanym, lecz także warto słuchać. Poczujemy się bezpiecznie, wzmocnimy więzi i zyskamy poczucie przynależności do społeczeństwa.

Pomocne okazuje się pielęgnowanie tego, co dla nas ważne. Mimo chaosu, mimo poniesionych strat pandemia może być dobrym przewodnikiem po świecie wartości. Warto się zastanowić, na jakie emocje i zajęcia pandemia przekierowała naszą uwagę.

Ograniczenie konsumpcji wiadomości może być uwalniające. Z każdej strony jesteśmy zasypywani informacjami o nowych przypadkach zachorowań, zgonach, teoriach spiskowych i o tym, ile to wszystko potrwa. Większość tych wiadomości na pewno ma niewiele wspólnego z prawdą, ale wszechobecna panika tylko nasila lęk.

Normalne jest to, że w trudnej sytuacji jesteśmy smutni, wkurzeni i zawiedzeni. Konstruktywne okazywanie tych emocji i ich zaakceptowanie pozwolą uwolnić się od nieprzyjemnych odczuć.

W fazie stabilizacji możemy przejść do refleksji nad tym, co zabrała nam pandemia, czego nauczyła, a co warto pożegnać. Wreszcie mamy czas, aby zatrzymać się i przyjrzeć temu, czy zmierzamy we właściwym dla nas kierunku czy płyniemy z prądem. To też doskonały moment, aby zająć się tym, co zawsze odkładaliśmy na później.

Koronawirus i związane z nim zamieszanie to dobry czas, aby poćwiczyć rezyliencję, czyli odporność psychiczną. Jest to umiejętność pełnego i dobrego życia mimo przeciwności losu. Pokazuje, że warto dbać o emocje, ciało, duchowość i relacje, które są naszymi zasobami.

Warto zadbać o swoje ciało, ponieważ długotrwałe napięcie zostawia w nim ślady. To właśnie ruch pomaga naszemu układowi nerwowemu integrować trudne doświadczenia. Nie bez znaczenia są także higiena snu, jedzenie i spędzanie wolnego czasu z daleka od napięć. Starajmy się nie dopuszczać do kumulacji stresu.

Na pewno pandemia jest dla nas trudnym doświadczeniem, ale większość poradzi sobie z nią bez większych problemów. Tylko u niektórych rozwinie się PTSD, które również można skutecznie leczyć. Jestem ciekawa Waszych doświadczeń i przeżywanych emocji związanych z aktualną sytuacją.